Wielkie Manewry Szwejkowskie





Czwarte Wielkie Manewry Szwejkowskie odbyły się w lipcu br. wpisując się na trwałe w lato imprez nadsańskiego grodu i dopisując ważny rozdział w promocji miasta. Dość powiedzieć, że manewry odnotowano "nawet" w Teleexpresie

Cóż to są manewry szwejkowskie?
Bo dlaczego w Przemyślu to wydaje się oczywiste. Przynajmniej dla czytelników "Dobrego Wojaka Szwejka" Jaroslava Haska. Przypomnijmy w największym skrócie. Szwejk, żołnierz w służbie armii austriackiej, przebrany przypadkowo i z własnej woli w mundur żołnierza rosyjskiego, zostaje w nim aresztowany i oskarżony o zdradę. A wszystko to dzieje się w upalne lato 1915 roku na drodze przemarszu wojsk z Chyrowa, przez Dobromil do Przemyśla. Tu ma miejsce jego osądzenie i dalsze niezwykłe perypetie. Ten właśnie fragment powieści stał się dla Mariana Pipki twórcy pomysłu "manewrów Szwejkowskich" i prezesa Przemyskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Dobrego Wojaka Szwejka, kilka dni temu powołanego na stanowisko szefa Biura Promocji i Rozwoju Przemyśla - dostateczną inspiracją do działania.

W roku 1998 zorganizował on pierwsze manewry, w dniach 7,8 lipca br. odbyły się już manewry czwarte. Ich program oparty jest oczywiście o szwejkowską literacką historię, ale zabawa sięga dalej, do pewnej szwejkowskiej postawy, humoru, atmosfery. Stąd na przykład równie dobrze mieszczą się w programie manewrów takie imprezy jak wodewil "Dziewice u Szwejka" wg. scenariusza Leszka Mazana w wykonaniu artystów Teatru Muzycznego z Gli- wic, jak i na przykład II Światowy Rajd Trabanta czy wyścig rafek (to galicyjska nazwa obręczy rowerowych popychanych kijkiem czy drutem) lub spływ Sanem "czym się chce".

W tym roku wygrał tę konkurencję przemyślanin, który spłynął pomiędzy mostami na ...starej wannie. Krótko mówiąc manewry służą dobrej - i, trzeba to przyznać coraz lepszej - zabawie. Trochę zwariowanej, trochę abstrakcyjnej, trochę też edukacyjnej. Impreza ta, co ważne, znalazła się, od przyszłego roku, w planie dofinansowania z budżetu miasta. Mając taką "świetlaną" perspektywę myśli się już o przyszłorocznych manewrach w skali znacznie większej.

Planuje się m.in. spotkanie konsulów z państw, które brały udział w walkach o twierdzę Przemyśl, także narodów, które po przeciwnych walczących stronach w potyczkach tych brały udział, a które to spotkanie poświęcone będzie nie tylko wspomnieniom i zabawie. Myśli się przede wszystkim o nawiązaniu przy tej okazji bliższych, także gospodarczych i kulturalnych kontaktów. A zatem czysta promocja miasta. Pamiętajmy więc: drugi weekend lipca, San i Wzgórze Zamkowe, spotykamy się w Przemyślu. Artykuł ukazał się w czasopiśmie BIZNES I TURYSTYKA - IX-X 2001